Filmowanie ślubów lustrzankami

Dział dla początkujących
shadow

Filmowanie ślubów lustrzankami

11.10.2016, 12:21

Takie pytanie. Filmowanie ślubów bezlusterkowcem lub lustrzanką w pojedynkę? Jak myślicie a może pracujecie w ten sposób? Jakie są wasze opinie i doświadczenia.
mav
Awatar użytkownika

Filmowanie lustrzankami - podstawy

11.10.2016, 12:43

shadow pisze:Źródło posta bezlusterkowcem lub lustrzanką

Praktycznie to bez większej różnicy.
shadow pisze:Źródło posta w pojedynkę

Zależy co chcesz dokładnie pokazać. Każda pomoc w reportażu jest dobra, nawet jeśli tylko ta druga osoba dba o noszenie torby/statywów/sliderów itp.
Jest też oczywiste, że dobrze rozplanowane dwie kamery zawsze będą lepsze, niż jedna. Film będzie zapewne bogatszy w ujęcia i ciekawszy, ale wszystko zależy, jaki produkt chcesz sprzedać. Bo jeżeli docelowo film ma trwać 10 minut, to dwie kamery są tu przerostem formy nad treścią i jeden operator spokojnie to ogarnie (moim zdaniem).
FS700, FS100, kran dron i takie tam | Moje realizacje | Sprzęt filmowy do wynajęcia
luke
Awatar użytkownika

Filmowanie lustrzankami - podstawy

11.10.2016, 13:46

Dawniej robiłem czasem reportaże ślubne w pojedynkę.
Generalnie jest to bardzo ciężka praca. Szczególnie jeśli chcesz użyć kilka zabawek typu slider, steady, druga, trzecia kamera na statywie.
Sama logistyka mocno daje w tyłek. Noszenie tych gratów, brak czasu na wszystko. Podjeżdżasz pod kościół, masz 5 minut na przedstawienie się księdzu, rozstawienie statywów, podłączenie rejestratorów itp.
A czasem to nawet tych 5 minut nie ma, bo młodzi właśnie podpisują dokumenty w zakrystii a organista już zaczyna grać...
Co innego, gdy cały twój sprzęt to aparat na monopodzie, a młodym oddajesz 20 minutową impresję filmową. Wtedy spokojnie można pracować samemu.
8kmichal
Awatar użytkownika

Filmowanie lustrzankami - podstawy

11.10.2016, 13:55

Ja robiłem śluba w pojedynkę i tłumaczyłem młodym, że jak im szkoda pieniędzy na drugą kamerę to dostaną reportaż, i nie będzie idealny, i nie będzie sliderów szmerów bajerów - robota czysto reporterska jak na programie zleconym w Tv :) Podaję przykład, oglądają - mają. Czasami to nawet wolę takie bo szybciej mi się to montuje i oddaje.
quadro
Awatar użytkownika

Filmowanie lustrzankami - podstawy

11.10.2016, 15:08

shadow pisze:Źródło posta Takie pytanie. Filmowanie ślubów bezlusterkowcem lub lustrzanką w pojedynkę? Jak myślicie a może pracujecie w ten sposób? Jakie są wasze opinie i doświadczenia.

Właśnie myślałem o takim temacie w formie poradnika - jak ogarnąć ślub logistycznie, gdzie i jak się ustawić, na co zwrócić uwagę.
Kiedyś na vdslr opisałem mój pierwszy ślub - jak wtopiłem i jak się ratowałem. Niestety trudno dziś tam już coś odszukać.
Ale myślę, że mamy sporo doświadczeń, które wartoby zebrać w oddzielnym wątku...
A6300 się gimba na Ździchunie ;)
shadow

Filmowanie lustrzankami - podstawy

11.10.2016, 15:14

quadro pisze:
shadow pisze:Źródło posta Takie pytanie. Filmowanie ślubów bezlusterkowcem lub lustrzanką w pojedynkę? Jak myślicie a może pracujecie w ten sposób? Jakie są wasze opinie i doświadczenia.

Właśnie myślałem o takim temacie w formie poradnika - jak ogarnąć ślub logistycznie, gdzie i jak się ustawić, na co zwrócić uwagę.
Kiedyś na vdslr opisałem mój pierwszy ślub - jak wtopiłem i jak się ratowałem. Niestety trudno dziś tam już coś odszukać.
Ale myślę, że mamy sporo doświadczeń, które wartoby zebrać w oddzielnym wątku...


Myślę, że to bardzo dobry pomysł na zdobycie i wymianę doświadczeń.
kulfi82
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

11.10.2016, 15:43

Nikt się nie rwał za bardzo więc zakładam wątek stricte ślubniakowy. Kontynuując pytanie użytkownika shadow odnośnie realizacji w pojedynkę, tak jak koledzy wcześniej napisali jest to ciężki kawałek chleba - co nie oznacza, że się nie da :D Ja pracuję w 90% sam i mam już wypracowane pewne techniki radzenia sobie w pojedynkę. Jest ciśnienie, jest tempo no i oczywiście większe ryzyko, że gdzieś coś nie pyknie ale z czasem jesteśmy w stanie te ryzyko wyeliminować i precyzyjnie oszacować czas, bo to on tutaj jest największą przeszkodą.
"Ojciec Zdzicha"
mav
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

11.10.2016, 16:34

Wydaje mi się, że śluby są dość powtarzalne, więc najlepiej nauczyć się z grubsza co po czym i w ten sposób przewidzieć, co kiedy będzie potrzebne. No i przede wszystkim możliwie dobrze znać swój sprzęt, żeby umieć szybko reagować, eventy mają to do siebie, że nie da się ustawić wszystkiego (a nawet nie powinno moim zdaniem), więc można łatwo przegapić "smaczki", jeśli szybko nie zareagujesz.
Z drugim operatorem też trzeba się dobrze dogadać i mu zaufać. jeśli gramy na dwie kamery, to trzeba mieć pewność, że obie będą miały dobry strzał. Jeśli jedna zasłania drugą, przecina oś, jest niezbalansowana jak trzeba - zaczynają się grube problemy.
FS700, FS100, kran dron i takie tam | Moje realizacje | Sprzęt filmowy do wynajęcia
luke
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

11.10.2016, 17:43

mav pisze:Źródło posta Wydaje mi się, że śluby są dość powtarzalne, więc najlepiej nauczyć się z grubsza co po czym i w ten sposób przewidzieć, co kiedy będzie potrzebne. No i przede wszystkim możliwie dobrze znać swój sprzęt, żeby umieć szybko reagować, eventy mają to do siebie, że nie da się ustawić wszystkiego (a nawet nie powinno moim zdaniem), więc można łatwo przegapić "smaczki", jeśli szybko nie zareagujesz.

No niestety z tą powtarzalnością ślubów to nie do końca się zgodzę.
Jasne - większość motywów oczywiście się powiela, ale trzeba być czujnym.
A to ksiądz nie weźmie mikrofonu do przysięgi, a to obsługa sali nagle w ważnym momencie bez zapowiedzi gasi lub zapala wszystkie światła. różne sytuacje się zdarzają.
kulfi82
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

11.10.2016, 17:44

Z drugim operatorem też trzeba się dobrze dogadać i mu zaufać.
No i ja właśnie miałem jedno z wesel na 2 operatorów, efekt jest taki, że nie mam rzutu z przysięgi na młodego :| Całe szczęście zagrałem zachowawczo i ustawiłem się pod takim kątem, że złapałem całą parę. Może i niektórzy powiedzą "człowiek orkiestra" ale ja z natury jestem wiecznie niezadowolony i generalnie ciężko mi się współpracuje z drugim, bo zawsze mam wrażenie, że "ja bym to zrobił inaczej.. lepiej...".
"Ojciec Zdzicha"
MarcinM
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

11.10.2016, 19:12

ale to kwestia ustalenia - nie można pracować we dwóch na czuja przy ślubie, bo to bez sensu. po to masz dwie kamery, aby wcześniej ustalić ujęcia, sceny i kadry. pewne rzeczy się nie zmieniają i można to ustalić raz na zawsze. bardzo się też przydaje wtedy łączność dzięki której możesz zareagować na bieżąco. poza tym bym chyba umarł ze stresu robiąc śluby jednoosobowo, bo cokolwiek się stanie i nie ma materiału.
kulfi82
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

11.10.2016, 19:53

ale to kwestia ustalenia - nie można pracować we dwóch na czuja przy ślubie, bo to bez sensu. po to masz dwie kamery, aby wcześniej ustalić ujęcia, sceny i kadry. pewne rzeczy się nie zmieniają i można to ustalić raz na zawsze. bardzo się też przydaje wtedy łączność dzięki której możesz zareagować na bieżąco. poza tym bym chyba umarł ze stresu robiąc śluby jednoosobowo, bo cokolwiek się stanie i nie ma materiału.

Nie przesadzajmy, jeden ogarnięty filmowiec nie rzadko lepszy materiał wykona niż dwóch "januszy" kamerowania.. U mnie wszystko było dobrze zaplanowane, tu się wydarzyła sytuacja na którą nie miałem kompletnie wpływu. A fotografowie zawsze we dwójkę są na realizacji? i jakoś nikt ze strachu nie umiera. Doszła do mnie ostatnio historia jak jedna lokalna drużyna filmowa (13 lat stażu) robiła dubla przysięgi bo drugi ostrość ustawił na kosmos i młoda wyszła jak rozmazana plama. Moim zdaniem dwóch operatorów to w pierwszej kolejności duża wygoda i usprawnienie a dopiero później lepszy materiał. Ktoś kto w pojedynkę nie wyciągnie dobrego materiału, nie zrobi tego ani we dwóch.. ani we trzech.. ani w dziesięciu.
"Ojciec Zdzicha"
mav
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

11.10.2016, 20:21

kulfi82 pisze:Źródło posta Moim zdaniem dwóch operatorów to w pierwszej kolejności duża wygoda i usprawnienie a dopiero później lepszy materiał

100% zgody.
kulfi82 pisze:Źródło posta ja z natury jestem wiecznie niezadowolony i generalnie ciężko mi się współpracuje z drugim, bo zawsze mam wrażenie, że "ja bym to zrobił inaczej.. lepiej..."

To jest ta trudna bariera do pokonania. A jeszcze jest gorzej, jak ten drugi zrobi lepiej :D
kulfi82 pisze:Źródło posta Ktoś kto w pojedynkę nie wyciągnie dobrego materiału, nie zrobi tego ani we dwóch.. ani we trzech..

I tu też się zgadzam. Nieraz na evencie w połowie orientowałem się, że ludzie, pozornie do prostej rzeczy, zawodzą. I ostatecznie latałem w steadi, na kranie samemu :D Ale nieraz się nie da, o ile jeszcze robię jakiś skrót, to można sobie na to pozwolić, ale jak ma być np. setka z jakiegoś występu, to wtedy już tak łatwo nie jest, bo wszystkie kamery muszą mieć względnie dobry obrazek.
FS700, FS100, kran dron i takie tam | Moje realizacje | Sprzęt filmowy do wynajęcia
shadow

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 07:21

W jaki sposób planujecie ustawienia aparatu w czasie powiedzmy kluczowych momentów jak: błogosławieństwo, przysięga, pierwszy taniec? Gracie wszystko w szerokim kadrze? W pojedynkę pracując na stałkach raczej ciężko jest w błyskawicznym tempie o zmianę obiektywu. Na sali to jeszcze powiedzmy statyw z 2 aparatem i szerokim kadrem a samemu bliskie plany, bieganie z gimbalem. W kościele przy przysiędze będąc samemu raczej obawiam się robić bliskie plany na młodych. Bezpieczniej jest nagrać szerszy kadr bez większej głębi. Jakie są wasze doświadczenia? Oczywiście cały czas zakładam, że film trwa do 60min.
smirek
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 07:45

większość zleceń pracuję sam
pierwszy taniec to zazwyczaj kółeczko , młodzi , fotograf i ja biegający na około ze stabilizatorem

na przysięgę ustawiam statyw z 85mm na wprost młodych i jeżeli miejsce pozwala robię przebitki z 70-200

zdarzają się małe kościoły , gdzie jest miejsce tylko na monopod i coś szerszego np 16mm
kulfi82
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 08:01

shadow pisze:Źródło posta W jaki sposób planujecie ustawienia aparatu w czasie powiedzmy kluczowych momentów

W kościele statyw z 70-200 na parę ustawiony stosunkowo daleko z f4-5,6. Raz mi się zdarzyło, że ksiądz zabrał gdzieś młodych do przysięgi (dziwny zwyczaj) ale w tym przypadku to nawet szeroki by nie pomógł. Przy parze stoję z monopodem i podpiętą 35mm. Zawsze pracowałem ze stałkami i jakoś daję radę. Jak sony wypuści coś jasnego pokroju 18-35 sigmy to zmienię zdanie. Na sali statyw z 24mm f2-2.2. Jeden blok latam z 12mm T.2.2 na gimbalu później monopod z 35mm.
"Ojciec Zdzicha"
luke
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 13:27

kulfi82 pisze:Źródło posta No i ja właśnie miałem jedno z wesel na 2 operatorów, efekt jest taki, że nie mam rzutu z przysięgi na młodego Całe szczęście zagrałem zachowawczo i ustawiłem się pod takim kątem, że złapałem całą parę.

Dlatego rozgarnięty drugi operator to skarb. Praca w pojedynkę i stawianie statywów z kolejnymi kamerami często się sprawdza, ale bywa też tak, że w kluczowych momentach jakaś osoba typu fotograf, ciocia z komórką czy wujek z aparatem staną dokładnie przed taką kamerą, lub ją potrącą i już mamy problem.
Drugi operator daje komfort poszukania różnych smaczków, ładnych ujęć, pokazania emocji rodziców itd. Łatwiej polatać dronem, rozstawić kran.
No i łatwiej nosić wszystkie graty - a w moim wieku ma to już coraz większe znaczenie...
fransua
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 14:12

Mój schemat w kościele przy pracy samemu wygląda dość typowo:
Obrazek
Puszki m4/3.
Sala. Jadę na żywioł i dostosowuje się do warunków panujących na parkiecie :)
kulfi82
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 14:47

luke pisze:Źródło posta Dlatego rozgarnięty drugi operator to skarb. Praca w pojedynkę i stawianie statywów z kolejnymi kamerami często się sprawdza, ale bywa też tak, że w kluczowych momentach jakaś osoba typu fotograf, ciocia z komórką czy wujek z aparatem staną dokładnie przed taką kamerą, lub ją potrącą i już mamy problem.
Drugi operator daje komfort poszukania różnych smaczków, ładnych ujęć, pokazania emocji rodziców itd. Łatwiej polatać dronem, rozstawić kran.
No i łatwiej nosić wszystkie graty - a w moim wieku ma to już coraz większe znaczenie...

Dobrze stwierdzone, wiadomo nikt w czasie się nie przenosi i pewnych barier solo nie pokonamy. Kran kupiłem - sam do dziś nie wiem po co - bo jego użycie bez drugiego operatora jest wręcz niewykonalne. Z dronem już takiego błędu nie popełniłem, najzwyczajniej nie mam go w ofercie. Jeżeli para chce mieć ujęcia z lotu w filmie musi poszukać większej ekipy. Wspomniałeś słusznie o największej zmorze czyli fotograficznych trollach :evil: Przeważnie trafiam na tych co chętnie współpracują ale raz na jakiś czas trafia się taki akrobata z 24mm podczas przysięgi - dla mnie to jest dramatem. Już w którymś poście opowiadałem chyba jedno ze zleceń z takim "fotocyrkuśniekiem" co podczas przysięgi mi przed obiektyw wszedł - gość był wszędzie, latał po kościele jak poparzony - tylko na ambonie go chyba nie było.
"Ojciec Zdzicha"
smirek
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 15:00

a jak ogarniacie wyjście z kościoła?

ja przeważnie idę do połowy kościoła przed młodą parą , potem biegnę szybko na zewnątrz i w między czasie przestawiam ustawienia na zew.
i czekam na armatki , kwiaty , ryż itp ( wszystko na szerokim na stedy)
quadro
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 15:08

Ja mam w standardzie w kościele drugiego (choćby to miał być ktoś niedoświadczony) - zawsze obróci kamerę gdy młodzi zmienią miejsce i przestawi ją do przysięgi. Pozbiera też sprzęt gdy ja będę nagrywał na dworze po mszy. W pojedynkę to można się wykończyć.
Na salę zazwyczaj jadę już sam. Ale problem jest gdy ślub i wesele są blisko siebie - nie zdążysz dobrze wysiąść z auta (o rozpakowaniu nie wspominając) gdy młodzi już nadjeżdżają i musisz być gotowy :(
A6300 się gimba na Ździchunie ;)
shadow

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 15:32

Słuchajcie albo jestem super optymistą albo porywam się z motyką. Planuję zakup A6300 lub A6500 na przyszły sezon z obiektywem 18-105 i może 12mm 2.0. Założenia mam takie - cały film ma być krótki do 60min. Wstęp w domu robię bez stresu z dużym zapasem czasu. Samo błogosławieństwo raczej na szeroko. Kościół około 10 min więc mam czas aby porobić ujęcia z różnych kątów i z różną ogniskową (gimbal, slider, statyw). Sama przysięga raczej na szeroko. Powiedzmy, że zaraz po komunii pakuję rejestrator i statywy. Wyjście z gimbala szeroki plan do połowy a później na zewnątrz. Przebity z życzeń i na salę. Na sali to już raczej nie powinno być stresu. Utworek raz na szeroko z gimbalem raz ze statywu bliskie plany, oczepiny i tort chyba szeroko z przebitami na jakiś detal. Zakładam, że obietyw typu zoom (18-105) pozwoli na takie szybkie przebity na bliższy plan. I teraz co o tym sądzicie? Mam bujną wyobraźnię czy jest to do ogarnięcia?
8kmichal
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 15:35

Kró†ki do 60 min :) Dla mnie to moloch, ja robiąc śluba namawiam na film 20 min :)
Admin
Awatar użytkownika

12.10.2016, 15:55

8kmichal pisze:Źródło posta Kró†ki do 60 min :) Dla mnie to moloch, ja robiąc śluba namawiam na film 20 min :)

Powiedz to temu panu, który nie wie, jak zejść do 120 ;)
Admin też człowiek (z kamerą:)
8kmichal
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 16:04

Pewnie dlatego mam takie 2 może 3 zlecenia w roku... nie jest to moje ulubione zajęcie, ale nie jest to też specjalnie jakąś karą.
Podobnie mam z jakimś wypalaniem płyt... przy rozmowie mówię im "ludzie mamy 2016 rok - wszystko dostaniecie WeTransferem" :D Można też się bawić w jakieś ozdobne pendrivy ale mówię młodym, że to takie sztuczne naciągnie w stylu jak Wam zabrać kolejne 50/100zł. W tym roku raz trafił się klient, który chciał Dvd, na szczęście robiłem to zlecenie z kolegą i on to ogarnie.

W sobotę mamy taki ślubniak, tu udało się namówił młodych na koniec zdjęć po pierwszym bloku muzycznym i film który zamkniemy w (mam nadzieję) 10-12 minutach. Jak na pamiątkę filmową, wystarczy, będzie ładne i będzie przyjemnie do tego wracać. To tak jak ze zdjęciami - do dziś u moich rodziców mam piękne dwa albumy, które zawsze chętnie oglądam, jednak jadąc do nich na święta robimy "cyfrą" ok 200-300 zdjęć i nigdy się do tego nie wraca.

120 minut to męczarnia, najdłuższe jaki mi się trafiałī to coś ok 45-50 minut. Jest też dodatkowa opcja w stylu "film lat 90tych", która poleca na wrzuceniu surówki i lekkiemu podciągnięciu kolorów i kadrów, taki szybki montaż i bach - ale jeszcze nigdy nikt się na to nie zdecydował.
Tylko... ja mam naprawdę bardzo mało roboty ślubnej... może za mało znam "realia".
luke
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 16:21

shadow pisze:Źródło posta Słuchajcie albo jestem super optymistą albo porywam się z motyką. Planuję zakup A6300 lub A6500 na przyszły sezon z obiektywem 18-105 i może 12mm 2.0. Założenia mam takie - cały film ma być krótki do 60min. Wstęp w domu robię bez stresu z dużym zapasem czasu. Samo błogosławieństwo raczej na szeroko. Kościół około 10 min więc mam czas aby porobić ujęcia z różnych kątów i z różną ogniskową (gimbal, slider, statyw). Sama przysięga raczej na szeroko. Powiedzmy, że zaraz po komunii pakuję rejestrator i statywy. Wyjście z gimbala szeroki plan do połowy a później na zewnątrz. Przebity z życzeń i na salę. Na sali to już raczej nie powinno być stresu. Utworek raz na szeroko z gimbalem raz ze statywu bliskie plany, oczepiny i tort chyba szeroko z przebitami na jakiś detal. Zakładam, że obietyw typu zoom (18-105) pozwoli na takie szybkie przebity na bliższy plan. I teraz co o tym sądzicie? Mam bujną wyobraźnię czy jest to do ogarnięcia?

60 minut to wcale nie jest krótko. Przygotowania i błogosławieństwo można spokojnie samemu ogarnąć. Kościół już gorzej, tzn. trudniej ogarnąć tak, by materiał był naprawdę bardzo dobry. Ja nawet jak sam robiłem to np. przysięgę robiłem na 3 kamery - zbliżenie młodego, zbliżenie młodej i ujęcie na wprost zza krzesełek młodych. Ale jest z tym zabawy, a i nie zawsze się to uda dobrze. Jasne, że można przysięgę grać na jedną kamerę, no ale generalnie to jest to kicha - potem na filmie jedno długie ujęcie - porażka.
Z soniakami A6300 lub A6500 byłbym ostrożny (przegrzewanie)
fransua
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 17:01

Ja tam wolę mieć materiał tak by można było zrobić 90-120 min niż tylko 10 min. Z mojego punku widzenia 10-30 min to gówno a nie pamiątka. To zlepek krótkich scen wciśniętych w ckliwą muzykę.
quadro
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 17:08

U mnie taki schemat tego co MUSI być nagrane bo będzie wykorzystane:
- u Pani młodej ostatnie ubieranie, jakieś zapinanie drobiazgów, perfumy, ostatnie podmalowanie
- błogosławieństwo - szast prast i biegiem do kościoła
Kościół:
- podjazd młodych pod kościół, wysiadanie, poprawianie
- wejście przez kościół pod ołtarz
- fragment lub całe kazanie (jeśli było wybitne i osobiste) z przebitkami gości z kościoła - jeśli było słabe to wcale.
- przysięga w całości (ale bez śpiewu) przycięta do minimum
- podpisanie księgi
- wyjście
- ryż/konfetti/ zbieranie kasy
- trochę składania życzeń i GO na salę
To co powyżej zajmuje mi w filmie ok. 10 minut
Całość zamykam w 40-60 minutach (zależnie od tego czy wesele była ciekawe)
A6300 się gimba na Ździchunie ;)
kulfi82
Awatar użytkownika

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 17:42

shadow pisze:Źródło posta Sama przysięga raczej na szeroko.

I co będziesz stał 1,5 metra od pary?

ja przeważnie idę do połowy kościoła przed młodą parą , potem biegnę szybko na zewnątrz i w między czasie przestawiam ustawienia na zew.

Wszystko fajnie jak trafia Ci się katedra z holem na 100 metrów, jak trafisz kapliczkę gdzie jedną nogą stoisz w środku a drugą na zewnątrz to ciekaw jestem jak to ogarniesz. No i jak tak lecisz przed parą to gdzie miejsce dla fotografa? Ja przestałem już się bawić w takie akcje.. ani to efektowne, ani potrzebne. Już lepiej na statywie znaleźć ładny kadr na wyjście z samego kościoła i konfetti.

U mnie taki schemat tego co MUSI być nagrane bo będzie wykorzystane:
- u Pani młodej ostatnie ubieranie, jakieś zapinanie drobiazgów, perfumy, ostatnie podmalowanie
- błogosławieństwo - szast prast i biegiem do kościoła
Kościół:
- podjazd młodych pod kościół, wysiadanie, poprawianie
- wejście przez kościół pod ołtarz
- fragment lub całe kazanie (jeśli było wybitne i osobiste) z przebitkami gości z kościoła - jeśli było słabe to wcale.
- przysięga w całości (ale bez śpiewu) przycięta do minimum
- podpisanie księgi
- wyjście
- ryż/konfetti/ zbieranie kasy
- trochę składania życzeń i GO na salę
To co powyżej zajmuje mi w filmie ok. 10 minut
Całość zamykam w 40-60 minutach (zależnie od tego czy wesele była ciekawe)

Wypisz wymaluj mój schemat :D Ale trafiają mi się śluby gdzie oddaje po te 120min (mam nawet jeden 130min!) wszystko zależy od danej realizacji. Jeżeli dużo się dzieje (śluby międzynarodowe) to aż żal czasami pewne rzeczy wycinać. Prawda jest taka, że raczej nie znajdziesz klienta co by chciał ze 120min zrobić 40 ale takiego co z 40 minut 120 bez problemu. Trzeba powiedzieć sobie wprost, krótkie realizacje to raczej wygoda dla nas kamerzystów/montażystów niż dla par. Ja wole tak jak fransua mieć materiału na te 120 min niż później wydziwiać jak by tu te 30 min zrobić. Podeprę się może przykładem.. miałem w tym sezonie realizację na 30 minutowy film w Dolinie Charlotty - para murem stała, że max. 30min. Tydzień po realizacji zadzwonili, że zapłacą "każdą kwotę" aby mieć dłuższy film, bo tak mi się ślub podobał.
"Ojciec Zdzicha"
Arsen

Poradnik kamerzysty ślubnego.

12.10.2016, 21:47

Może jestem dziwny, ale praktycznie zawsze staram się pracować w minimum 2 osoby, choć akurat ze ślubami mam słabe doświadczenia. Dwa razy robiłem z kolegą (za pierwszym razem sam go wziąłem, za drugim on wziął mnie... tak wyszło) i źle mi się współpracowało, np. za pierwszym razem w kościele, gdzie miał brać Młodego to nie przewidział, że obróci się do niego bokiem, a za drugim przed przysięgą (cywilną) mówię, że będę grał detale, a on ma po prostu ogarnąć parę szeroko, a ten podchodzi po i pyta się mnie, czy mam jakieś szerokie, bo jemu coś nie wyszło ;)... ale para była dziwna, chcieli tylko i wyłącznie teledyski w slow-mo więc coś tam chłopcy wykombinowali. Niemniej dalej wychodzę z założenia, że skoro najlepsze ekipy pracują na dwóch operatorów, a często mają też od siebie fotografa, który nie tylko nie przeszkadza, ale i potrafi pomóc w robocie to jest to jakiś standard, do którego należy dążyć. Szczególnie, że przekłada się to na sferę finansową.

A tak w ogóle to najbardziej lubię bycie drugim operatorem na ślubie. Zdecydowanie mniejsza odpowiedzialność, wbijasz rano na robotę, w nocy wracasz do domu i już niczym więcej się nie przejmujesz.

Wróć do „Filmowe przedszkole”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Chmura tagów:

Filmowanie lustrzankamivideodslrCanon C100 mk2 C200 C300SamyangDJI Ronin Mavic Phantom ProBlack FridayZhiyun Crane4kGoProSony FS7Blackmagic Cinema URSA 4.6KGradingPanasonic GH5Sony A6300 A6500 A7S2 RX100m5Gimbal